Decyzja o macierzyństwie

Decyzja o macierzyństwie

Decyzja o macierzyństwie… Do jej podjęcia dojrzewałam bardzo bardzo długo. Wiązało się to z tysiącem pytań i wątpliwości. Przede wszystkim dotyczyły one gór i wspinania, moich ogromnych pasji.

Te pasje nadają kierunek mojemu życiu. Dzięki nim poznałam mojego obecnego męża, wylądowałam na stypendium w Austrii, w której to mieszkamy już od ponad 10 lat… Praktycznie każdy urlop i większość łikendów spędzaliśmy albo na wspinaniu albo na nartach. Zwiedziliśmy kilka dzikich zakątków świata… Mogłabym dużo o tym pisać, ale od tego jest nasz wspinaczkowy blog: Naszewspinanie

Przez pewien okres czasu czułam presję, że już czas na dziecko, że to ten wiek i zegar biologiczny tyka… Ale moja psyche była na zupełnie innym etapie, w ogóle niepewna czy chce skręcić w ten korytarz i otworzyć drzwi z napisem macierzyństwo. Było jeszcze tyle górskich planów do spełnienia, które wydawały się niemożliwe do połączenia z posiadaniem dziecka (że dziecka się nie posiada wiem dopiero teraz…). Bałam się, że wraz z momentem narodzin maleństwa mój statek pełen przygód odpłynie na dalszy podbój świata, a ja zostanę na lądzie. Co prawda z ładnym widokiem i bliskimi mi osobami, ale jednak uwiązana na lądzie.

Różne okoliczności sprawiły, że zaczęłam postrzegać tę kwestię inaczej. Przede wszystkim to zasługa jednej ze wspinaczkowych koleżanek, która urodziła córeczkę i mimo to wcale nie miała zamiaru porzucić swoich marzeń. Pokazała mi, że można być aktywną w ciąży i z niemowlakiem. Dzięki Iza!!:-)

Kolejną osobą, która mi bardzo pomogła, a która pewnie w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy, jest Beth Rodden, jedna z legend wspinaczkowych. Jej blog i wpisy o uprawianiu wspinaczki podczas ciąży, a także o wspinaniu z dziećmi dały mi wiarę, że jednak może nie wszystko stracone.

Ostatecznie, wierzcie lub nie, to samo wspinanie wpłynęło na podjęcie decyzji o macierzyństwie. To było w Kirgizji, gdzie mieliśmy BARDZO dużo szczęścia (dla ciekawych szczegóły historii tutaj). Po tym wyjeździe dużo rozmawialiśmy z mężem i uzgodniliśmy, że spróbujemy. Spróbujemy, bo wiedzieliśmy, że zajść w ciążę nie zawsze jest łatwo, a czasami bywa bardzo trudno. Ale obydwoje staliśmy na podobnym stanowisku: weźmiemy to, co nam życie przyniesie. Jeśli będzie to potomek, to… super, czeka nas kolejna niesamowita przygoda. Jeśli jednak się nie uda to… cóż, będziemy dalej się wspinać.

Jednak Matka Natura nam sprzyjała i już niedługo po powrocie z Kirgizji zobaczyliśmy dwie posikane kreski, które wywołały ogromną radość i ekscytację.

A jak to z tym sportem w ciąży i z dzieckiem bywa… o tym się jeszcze przekonamy 🙂

One Reply to “Decyzja o macierzyństwie”

  1. :-* cieszę się!!!

Dodaj komentarz